niedziela, września 02, 2007

Przepis na jednego Marka Ronsona na wiele osób

35-letni Mark Ronson to niezaprzeczalnie jeden z najbardziej oryginalnych producentów ostatnich miesięcy. To spod jego ręki wychodzą intrygujące zjawiska muzyczne takie jak na przykład retro wcielenie Amy Winehouse i jej album Back To Black. Widać, że Ronson ma rękę do wokalistów charakteryzujących się zarówno oryginalnymi głosami (Wino, Allen, Merriweather), jak i nietuzinkowymi osobowościami. Lecz nie wnikajmy tu w to, co z tego zachowania jest wyrazem zwichrowanej psychiki, a co PRowskim chwytem. Ważne, że działa i Ronson oraz jego podopieczni, są dzisiaj na topie. W związku z tym, przedstawię dzisiaj przepis na sukces Marka Ronsona. Takie małe jak on to robi, i jak TY, drogi czytelniku, możesz zmajstrować sobie Ronsonowy sukces pod postacią Stop Me w domowym zaciszu.

A zatem, do pracy! Bierzemy kawałek The Smiths, których kiedyś namiętnie słuchałam rano w drodze do szkoły. Może zaznaczę, że głos Morrissey'a, który śpiewa tak jakby za chwilę wejść do komory gazowej oraz jego teksty idącące m.in tak: Last night I dreamt/That somebody loved me/No hope, no harm/Just another false alarm albo And if a double-decker bus/Crashes into us/To die by your side/Is such a heavenly way to die RACZEJ nie grzeszą pozytywnym myśleniem, zwlaszcza gdy tu cały dzień przed tobą ... W każdym razie weźcie stąd oryginalną wersję Stop Me If You Think You've Heard This One Before z 1987 roku i przekonajcie się sami. Dorzućcie do tego You Keep Me Hangin' On, hit z roku 1966 w wykonaniu The Supremes, genialnego tria pod wodzą Diany Ross. Swego czasu przechodziłam poważne zauroczenie tym doo-wopowym brzmieniem. Pamiętam, że The Supremes stanowiły znakomitą scieżkę dźwiękową do Tolkienowskiej trylogii Władcy Pierścieni, którą w tamtym czasie czytałam. Ich piosenki rytmicznie idealnie zgrywały się z ruchem Drużyny Pieścienia po Sródziemiu. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy zobaczylam film, a tu zamiast moich doo-wopów, gra cała orkiestra symfoniczna! Zajęło mi 3 części, każda średnio po 3,5 godziny, zanim się przyzywczaiłam do bardziej klasycznej muzycznej wizji. Jednak, ja tu wpadam w dygresje, a nasz Ronson jeszcze niegotowy! You Keep Me Hangin' On w oryginalnej wersji The Supremes ściągnicie tutaj .

Nie zapominajcie, że do tego wszystkiego potrzebujecie jakiegoś głosu, który będzie substancją lączącą i poskleja tę masę razem. Nalepiej byłoby, gdyby był to głos pokroju Winhouse albo Daniela Merriweathera, ale jeśli nie uda Wam się kogoś takiego dostać w sklepie, wystarczy Lily Allen. Teraz naszego Ronsona mieszamy dodając do niego nowoczesną produkcję na miarę XXI wieku, trochę klubowych dźwięków, szczyptę brzmień spod znaku urban. Et voilà, gotowe. Jakie to proste! Oczywiście, gdy dysponujemy środkami i odpowiednimi składnikami. Powinno wyjść Wam to, co na załączonym obrazku.

1 komentarz:

aaktt pisze...

Boski przepis. Muszę kiedyś coś takiego ugotować ;)