Pokazywanie postów oznaczonych etykietą live. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą live. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, listopada 05, 2007

aaktt serwuje: Lauryn Hill, The Living Essence [LIVE EP]

Unikatowy zbiór najlepszych nagrań na żywo w wykonaniu Lauryn Hill. Utwory doskonale opisują burzliwy przebieg jej dotychczasowej działalności scenicznej jako solowej artystki. Kompozycje w większości (poza Ex-Factor [Live from BBC Radio 1, 1999]) pochodzą z nieoficjalnych nagrań lub transmisji telewizyjnych lub radiowych, toteż ich jakość nie zawsze jest najwyższych lotów, aczkolwiek przy dobieraniu utworów kładłem szczególny nacisk na komfort ich odbioru. ''Simply addictive" napisanoby zapewne w New York Times, gdyby tylko ktoś z ich redakcji przesłuchał ten bootleg. Zapraszam i polecam!

LAURYN HILL, The Living Essence [LIVE EP]
Data wydania: 11/03/07
Ilość utworów: 14
Czas trwania: 74:19
Rozmiar: 65,8 Mb
Birate: 128 kb/s
Tracklista:
01. Lost Ones (Lighters Up Remix)
[Live @ Verizon Reunion Concert, 2005] (featuring The Fugees)
02. Doo-Wop (That Thing) (One Thing Remix)
[Live @ MOBO Awards, 2005]
03. Lost Ones Intro / Everything Is Everything
[Live @ MTV VMA, 1999]
04. Turn Your Lights Down Low
[Live @ Bob Marley All-Star Tribute, 1999]
05. Redemption Song
[Live @ Bob Marley All-Star Tribute, 1999] (featuring Ziggy Marley)
06. Adam Lives In Theory
[Live @ Essence Awards, 2001]
07. Killing Me Softly
[Live @ MTV Movie Awards, 1996] (with Roberta Flack & The Fugees)
08. The Sweetest Thing
[Live in NYC] (featuring The Fugees)
09. To Zion
[Live @ Grammy Awards, 1999] (with Carlos Santana)
10. Ex-Factor
[Live from BBC Radio 1, 1999]
11. I Want You Back / Middameaner / Sir Duke / Unbelieveable / As / Slow Down
[Live in Tokyo, 1999]
12. The First Time I Even Saw Your Face
[Live in London, 2007]
13. Heathen / Lost Ones / Natty Dread / Doo Wop (That Thing)
[Live in Turin, 2007]
14. Conformed To Love / Guarding The Gates
[Acoustic In Africa, 2004] [*]
*Bonus Track

DOWNLOAD

piątek, października 12, 2007

Timbaland, Keri Hilson, D.O.E. i Sebastian występują w serialu z "The Way I Are"

Timbaland razem z ekipą, w skład której wchodzą Keri Hilson, D.O.E. i Sebastian, wystąpił w "One Life To Live" ze swoim singlem "The Way I Are". Performance bardzo mi się podobał, jednak Timbaland przypomina tu jakiegoś bossa podwarszawskiej mafii: odziany w czerwony sweterek wciśnięty na monstrualne muskuły, otoczony gorylami w garniakach i ze swoją niunią w białych kozaczkach. ^^ So (not) hot ;P

Jeszcze tylko wytłumaczenie odnośnie "One Life To Live" - jest to amerykańska opera mydlana, serial telewizji ABC. Ciekawy sposób na promocję piosenki, non?

sobota, października 06, 2007

Wino @ iTunes Festival London

Może trochę Łajna na sobotni wieczór? Oto koncert Amy Winehouse zarejestrowany w ramach iTunes! Festival London. Z chęcią zobaczyłabym Amy na żywo. JEDNAK, jak zresztą wiecie, jest to bardzo ryzykowny sport, ekstremalny wręcz. Będąc parę tygodni temu w Berlinie zostało mi trochę euro i zostanawiałam się nad kupnem biletu na jej październikowy koncert tamże. Ale przez jej hobby, które polega na ładowaniu ile wlezie, a potem nie pojawianiu się w umówionym, koncertowym miejscu, poszłam po rozum do głowy, dokonałam szczegółowego rachunku wszyskich za i przeciw i uroczyście zrezygnowałam z tego pomysłu. Zresztą ostatnio coraz gorzej znosi mi się występy Amy. Żal patrzeć. Kiedyś myślałam, że jej obojętna, zdystansowana twarz jest pewnego rodzaju pozą, rolą, która Wino odgrywa na scenie. Teraz wiem, że był to prostu efekt totalnego na&&&&nia. Powtórzę - żal patrzeć. Pewnie teraz mi powiecie, że wszystko już z Amy w porządku, że wychodzi na prostą (z zaskakującą pomocą Ronalda McDonalda) , ale ja jeszcze wemę ją na wstrzymanie, bo gdzieś z tyłu głowy kołacze mi zdanie pewnej mądrej, niezwykle jaśnie myślącej osoby brzmiące : crack love is forever. Ano. W związku z powyższym najlepszym wyjściem na rozwiązanie problemu Amy live jest zapuszczenie sobie Amy na żywo, ale w studio, tudzież z tzw. taśmy. Zapraszam, tym sposobem nic nie ryzykujecie, możecie nawet zyskać miłe wrażenie dźwiękowe.




Tracklisting:

1. Tears Dry On Their Own
2. Back To Black
3. Love Is A Losing Game
4. Rehab
5. Me And Mr. Jones
6. You Know I'm No Good
7. He Can Only Hold Her
8. Monkey Man

DOWNLOAD
credit: sexy-never-left.blogspot.com

piątek, października 05, 2007

Alicia Keys na okładkach

Nowe okładki i sesje z magazynów z panną Keys.

Uptown Magazine


Complex Magazine


Żeby nie było zbyt monotonnie dorzucam świeży występ Alicii w Apollo Theatre, w Harlemie na ostatnim spotkaniu Clinton Global Initiative. Piosenka nosi tytuł "Superwoman".

piątek, sierpnia 31, 2007

Janelle Monae live @ Criminal Records

Sincerely, Jane live @ Criminal Records

Znakomity występ w jednym z amerykańskich sklepów muzycznych. J zaśpiewała także Violet Stars Happy Hunting oraz Smile. Coś czuję, że jeśli z pierwszej Suity Metropolis będzie wydawany jeszcze drugi singiel, to zostanie nim Sincerely, Jane ;) Oby!

piątek, sierpnia 17, 2007

Nicole Scherzinger @ SYTYCD

Wczoraj podczas finału programu "So Think You Can Dance" Nicole zaprezentowała swój nowy singiel - "Whatever U Like". Bardzo dobry występ, ale szkoda, że mało choreografii.


poniedziałek, sierpnia 06, 2007

Eve @ AOL Music Sessions



Tym razem gościem AOL była nasza dziewczyna Eve. Wykonała jeden numer z nowej płyty oraz kilka starszych kawałków. Poniżej zamieszczam performance z "Tambourine", jeśli chcecie obejrzeć wszystko - zapraszam tutaj. PS: Wyglądała świetnie!


czwartek, lipca 19, 2007

Lauryn na koncercie w Kopenhadze

Nie mogłem sobie tego odmówić - wybaczcie. Lauryn ostatnio bardzo dużo koncertuje i zmieniła nieco swój dotychczasowy imydż - od czasu świetlanej przeszłości i The Miseducation minęło już przeszło 10 lat. Przez ten czas mimo braku studyjnego albumu Lauryn zmieniała się jak w kalejdoskopie - do bardziej zauważalnych przemian możemy zaliczyć ostrzyżenie się na krótko i wystąpienie w bejsbolówce i jeansowej kurtce podczas MTV Unplugged w 2002, folkowe koronkowe bluzki i kowbojskie kurtki w czasie trasy koncertowej pod Europie w 2005, śmietnikowe kreacje podczas zimowej trasy koncertowej pod Europie z The Fugees, aż w końcu wygląd bezdomnej, od którego myśleliśmy, że już nigdy się nie uwolni, aż tu nagle... przybysze z kosmosu dali L siłę i pomysły na nowy styl. Krótko mówiąc jest nieziemsko! Zresztą sami zobaczcie. Zmianom uległ też repertuar. L odstawiła gitarę na rzecz coverów Boba Marleya i wielkich soulowych klasyków sprzed lat.

wtorek, maja 15, 2007

Badu Iz Comin', czyli coraz bliżej premiery 'Badu Iz Um'

Wciąż nie wiemy, kiedy będzie miała miejsce premiera nowego krążka królowej Badu, wstępnie zatytułowanego 'Badu Iz Um', a wg ostatnich plotek 'Badu 97'. Tymczasem mam dla Was nowy, nie do końca świeży, ale nowy utwór, który na 99% znajdzie się na nowym albumie w przeciwieństwie do 'Music Is Everything (Real Thing)', którego obecności na przyszłym dziele zaprzeczyła sama Erykah. Kawałek nosi tytuł 'Your Mind' i Badu intensywnie promowała go podczas ostatniej letniej trasy koncertowej (m.in. wykonała go także na samym początku koncertu w Warszawie, o czym zresztą pisałem). Rip, który dla Was mam pochodzi właśnie z jednego z występów - jest więc to wykonanie na żywo. Jakość nie powala, ale kawałek z pewnością tak. Polecam i zapraszam do pobierania!

Posłuchaj/pobierz "Your Mind"

poniedziałek, maja 07, 2007

Kto zaśpiewał to lepiej: Beyonce vs Jill Scott

Beyonce wykonuje He Loves Me 24/04/2007 na koncercie w Sydney.

Jill Scott wykonuje ten sam (zresztą swój własny) utwór na zywo. Rok 2001.

Tak czy inaczej to miło ze strony Bee, ze okazała szacunek jednej z najlepszych wokalistek nu-soulowych wykonując jej utwór. Mozecie mówić co chcecie, że kopia słaba etc ale moim zdaniem tylko Jill potrafi zaspiewac ten utwor tak jak trzeba. Chociaz przynam, ze wykonanie Beyonce mnie zadziwiło - ogólnie naprawdę dała radę tej piosence.

sobota, lipca 15, 2006

Justin w UK

Justin Timberlake wystąpił gdzies w Anglii i wraz z Timbalandem wykonał swój nowy utwór Sexyback. Whoa! O co chodzi z tym kapeluszem i welurowym szalem?



środa, lipca 12, 2006

Erykah Badu 11 lipca w Parku Sowińskiego

Na początek wypadałoby opisać dwie kilkuset metrowe kolejki do wejścia na koncert i nas w czołówce jednej z nich. Gdy już łaskawie po 20 minutach opóźnienia rozpoczęto wpuszczanie ludzi na obiekt, jeden z egzekwujących bilety posłał nas do "środkowego wejścia", którego tak naprawdę nie było. Przez to nieco się zakręciliśmy i nasze miejsca nie były aż tak dobre, jakbyśmy sobie to wymrzyli. W każdym razie staliśmy blisko sceny. Ja zaraz naprzeciwko Badu, za zaledwie trzema czy czterema osobami od barierki (tzn. na początku, bo później się nieco przesunąłem).

Jak już pisałem był mały poślizg toteż Sistars pojawiło się na scenie dwadzieścia kilka minut po dziewiętnastej. Widać było, ze przez to dziewczyny nieco skróciły swój występ, żeby Erykah nie musiała czekać (i przez to my musieliśmy czekać na Erykę, ale tylko chwilkę).

Zapowiadało się dobrze. Nie jestem fanem zespołu Sistars, ale wydawało mi się, że wystąpił w niepełnym składzie. Oprócz Natalii, Pauliny i Bartka pojawili się jeszcze Mariusz (którego pod koniec koncertu Natalia nazwała "romantycznym chłopakiem"), Przemo i Piękny Lolo (?), w każdym razie grał na perkusji.

Wszyscy byli ubrani na luzie. Natalia miała czerwoną krótką bluzkę, czarną sukienkę do kolan i czerwone japonki, a Paulina żółty top, podwinięte przed kolano jeansowe ogrodniczki, których ramiączka swobodnie opadały wzdłuż nóg, oraz jakieś dziwne kremowe buty na średniej długości obcasie. Uwagę przykuwał BarteQ, którego nie było słychać za często, za to był bardzo dobrze widoczny - miał czarną koszulę, do której miał wywiązany ciemno fioletowy krawat. Spodniom się nie przyglądałem, ale bodajże były to jeansy podwinięte za kolano. Jedyną rzeczą, która mi się w jego ubiorze nie spodobała, były czarne japonki. Do tego miał bardzo fajne duże modne okulary.

Zespół wypadł bardzo dobrze. Dziewczyny spisały się na pełną piątkę. Zagrały głównie utwory z 'AEIOU', co mnie trochę zmartwiło, bo po cichu liczyłem na coś z 'Siły sióstr'. Zaczęły od utworu tytułowego i bardzo szybko rozgrzały publikę, co, jak się później okazało, było niczym w porównaniu do tego co miało nastąpić wraz z Badu.

Siostry grały głównie kawałki po angielsku, z wyjątkiem "Na dwa", którego zagranie umotywowały tym, że "odweidziła nas poważna pani, i głupio by było, gdybyśmy jej klaskali na jeden czy na trzy". Poza tym pojawiło się także "Boogeyman", "Listen To Your Heart", "Keep On Fallin", "Freedom" (jedyny kawałek, który nie był z "AEIOU" - przy którym wszyscy najbardziej szaleli) oraz "Inspirations" na sam koniec.

(Utwory poza pierwszym i ostatnim nie są w kolejności). Ogólnie zespół dał dobry, chociaż jak już pisałem, trochę skrócony, względem pierwotnych zamierzeń, występ. Paulina z początku w była nieco drętwa i zdenerwowana. Stała przez cały czas w jednym miejscu, podczas gdy Natalia chodziła po scenie i była bardziej wyluzowana. Paulina rozkręciła się dopiero przy ostatnim kawałku.

Dziewczyny mówiły, że śniło im się, że Erykah zrobiła im warsztaty muzyczne i kazała im śpiewać piosenki z jakiejś książki, którą przywiozła.

Gdy już Sistars zniknęło za sceną, pojawili się panowie techniczni, którzy dobrych kilkanaście minut szykowali scenę dla Badu. Gdy już wszystko było gotowe, trochę się jeszcze nastaliśmy, zanim Badu pojawiła się na scenie. Przywitano ją oczywiście ogromnymi owacjami, co zresztą było chyba nieodłącznym elementem tego koncertu.

Erykah pojawiła się na scenie (i tu uwaga!) w różowym szlafroku. w biało-zielone kwiaty i liście. z kadzidłem w ustach. (Zresztą na początku wymachiwała tym kadzidłem nad sobą i trzymała je w ręku.) Na głowie miała ogromne afro jak z okładki Worldwide Underground (może nieco mniejsze). Spod szlafroka wystawało coś białego (o tym później). Do tego miała na nadgarstkach zawiązane dwa skórzane popielate paski, które idealnie komponowały się z butami w tym samym kolorze (które zresztą później okazały się kozakami). Na prawej ręce Erykah miała jakieś złote/srebrne obrączki, a na lewej dwa pierścionki z wielkimi czerwonymi oczkami.

Sam już za bardzo nie pamiętam od czego Erykah zaczęła. W każdym razie dała świetny dwugodzinny show, podczas którego działo się tak wiele, że nie jest się w stanie tego wszystkiego zrelacjonować. Badu mieszała i łączyła piosenki różnymi fajnymi Baduistycznymi przerywnikami. Wykonania były czasem tak freakowe, ze nie sposób było uchwycić, z jakiego utworu fragment wykonuje artystka. W każdym razie po kilku pierwszych utworach odwróciła się i zdjęła ten różowy szlafrok, ukazując się w bieli i kremie. Miała białą bawełnianą (?) gładką bluzkę i kremowe spodnie. na które nałożone były popielate kozaki. Wyglądała bardzo korzystnie.

Erykę cały czas oświetlał jeden biały reflektor, dzięki czemu zawsze była idealnie widoczna m.in. kiedy cała reszta zespołu była oświetlona kolorowym światłem i stanowiła wyraźne tło Eryki. Nie myślcie jednak, że artystka przez cały czas stała w miejscu i ani drgnęła. Już od samego początku (no od kiedy zdjęła szlafrok) biegała, skakała, tańczyła, trzęsła głową i robiła zabójcze komediowe miny. Ogólnie szalała.

Obok siebie pani Badu przez cały koncert miała rozłożone dwie konsolety. Jedną z jakimiś przyciskami, które naciskała w przerwach utworów, albo w ich trakcie, dla osiągnięcia różnych dziwacznych czasem dźwięków, a drugą prawdopodobnie z płytą winylową, albo czymś w tym rodzaju, bo żeby dźwięki (z drugiej konsolety) umilkły scratchowała coś na drugiej. Od początku pokazywała tym, ze to ona ma władzę na scenie i że jej zadanie nie ogranicza się jedynie do śpiewania, ale także do naciskania przycisków.

Zespół pani Badu (stojący na scenie podczas koncertu) był ośmioosobowy. Po obu stronach Eryki, ale trochę bardziej w głębi, stały dwie panie od background vocals. Pani po prawej do znudzenia przypominała Brandy (ale +20 lat i +30 kilo), a pani po lewej Truth Hurts (+10 lat, +10 kilo). W głębi za Eryką było stanowisko gitarzysty, po lewej stronie były usytuowane instrumenty klawiszowe i perkusja, a po prawej dwa stanowiska z jakimiś bębnami. Oprócz tego z lewej strony miedzy perkusją, a gitarą stał jakiś bardzo niski facet, który grał na bardzo wielu instrumentach dętych (jakieś flety itd).

Erykah zaśpiewała bardzo dużo utworów, których kolejności nie dało się spamiętać. Najwięcej tracków pochodziło chyba z "Mama's Gun", a najmniej (tylko 3) z "Worldwide Underground" (nie licząc w tej statystyce "Live", z którego pod koniec występu pojawiło się "Tyrone").

Występ można podzielić na dwie części, a wyznacznikiem tej przerwy było zniknięcie Badu ze sceny na kilka minut. Przed ową przerwą artystka wykonała m.in. (mogą być błędy) "On & On", "... & On", "Next Lifetime", "Other Side of The Game", "No Love", "I Want You", "Cleva", "Hey Sugah", "Danger", "Didn't Cha Know", "Booty", "Kiss Me On My Neck" i jeden nowy kawałek, w którym śpiewała ciągle "Your Mind".

Gdy Erykah zeszła ze sceny część ludzi myślała, że to już koniec, bo w końcu show Badu trwał już przeszło godzinę. Jednakże zespół na pozostał na scenie co ujawniło, że to jeszcze nie koniec. Od początku koncertu na backstage'ach siedziały jakieś dwie murzynki, z czego jedna była łudząco podobna do Mary J. Blige, tyle, ze była szczuplejsza i młodsza. W trakcie przerwy Badu, ta pani podeszła do mikrofonu i zaczęła mówić do nas jakieś rzeczy, które zagłuszali mi ludzie za mną, krzycząc "Mary! Mary!". W każdym razie powiedziała, że Erykah jest bardzo sławna i że nas kocha - jeśli oczywiście się nie przesłyszałem. Podobno była ona siostrą Eryki.

Po chwili znów pojawiła się Erykah - jednakże nie była sama. Była z nią Kister, która prowadzi jedyny fansite o Eryce na świecie i tak się składa, że akurat jest Polką. Erykah przedstawiła nam Ją, i trzy razy powtórzyła adres strony, po czym nagrodziliśmy dziewczynę gromkimi brawami (a co - należy Jej się). Do tej pory explodowała energią wyginając się na scenie, jednakże prawdziwy boom energetyczny zaserwowała nam wraz z "Penitentiary Philosophy", które omalże nie zwaliło mnie z nóg, bo była aż tak boskie w wykonaniu na zywo. Kawałek miał ogromny power, a Erykah udawała opętaną miotając się i kręcąc potęznym afro. Zaraz potem piosenkarka zaśpiewała kolejny mój ulubiony track "My Eyes Are Green" i... zrobiła to przy okazji odgrywając scenkę rodzajową. W zasadzie przy większości piosenek gestykulowała i pokazywała o czym śpiewa, jednakże tutaj przeszła samą siebie. Odegrala scenę z płaczem, odrzuceniem, złamanym sercem, a przy okajzi bawiła się z publicznością modlując głosem i zwklejąc ze śpiewaniem kolejnych linijek (przy tym rzucała tajemnicze uśmiechy). Zaraz potem wykonała fragment "Appletree", aby przejść do performansu number one w moim odczuciu - a mianowicie "Love of My Life".

Poza dwoma poprzednimi utworami był to niewątpliwie najmocniejszy punkt programu. Bit do kawałka został zmieniony na deseń surowego bitboxowego podkładu, i świetnie wpasowywał się w śpiew Eryki. To było coś czego nie da się zapomnieć m.in. ze względu na rap Eryki. Ale nie były to dwie linijki, tylko bite dwie zwrotki. Najbardziej rozbroił wszystkich tekst: "I'm Badu and I wanna say I'm the craziest muthafucka all over the world" (czy coś w tym stylu). W tym momencie publiczność (w tym ja) oszalała po raz kolejny i zapewniam, że nie ostatni. To "Love of My Life" trwało przynajmniej kilkanaście minut!

Przed kawałkiem artystka zapowiadała, że już kończy i w ogóle, ale wykonała jeszcze "Tyrone" i "Bag Lady" przy którym Erykah biegała z jednego na drugi koniec sceny i uściskiwała ręce fanów. Ja niestety stałem już zbyt daleko (bo jakoś przez to wszystko z początku oddaliłem się gdzieś do połowy, przez co już później nikogo nie znalazłem Rolling Eyes), ale gdybym się tak drastycznie nie cofnął do tyłu, to może także miałbym okazję dotknąć Eryki. W każdym razie artystka próbowała się nawet kłaść na rękach fanów tak jak w klipie do "LOML", ale ostatecznie tłum nie uniósł Jej, tak jak powinien, bo za Eryką latał w kółko (tylko w tym numerze) jakiś ochroniarz, który podawał Jej rękę, żeby nie przewróciła się itd. No i na "Bag Lady" się skończyło. Artystka dostała nieziemskie brawa, które trwały jeszcze długo po tym jak opuściła scenę.

Występ był genialny. Artystka brzmiała dokładnie tak jak na albumach studyjnych, a nawet lepiej. Każdy utwór był zaśpiewany z ogromnymi emocjami i powerem. Nie było "Want some pussy", za to kilka razy krzyczała "How Are U Feelin?", na co tłum bił brawo i piszczał (szczególnie Ci ludzie za mną). Występ był przeboski, zresztą tak jak Erykah. Jeśli przyjedzie kiedyś jeszcze do nas, to na pewno się tam pojawię.



*EDIT: musze wtrącić swoje pięć groszy gdyż też tam byłam ;) koncert był genialny i Aaktt opisał go tak dokładnie, że niewiele można dodać. Powiem tylko, że byłam jednym ze szczęsliwców, którym udało sie pochwycic dłoń Erykah gdy pochylała się tuż nad nami i nad barierką. Jestem zachwycona i zaczarowana. Erykah, my Queen, ach!
siostra