
LABEL - Columbia Records
RIP QUALITY - VBRkbps / 44.1kHz / Joint-Stereo
GENRE/STYLE - Hip-Hop
PLAYING TIME - 59:02 min
RELEASE SIZE - 74,7 MB
TRACKLIST
01 04:44 Surviving The Times
02 03:16 Less Than An Hour (Theme From Rush Hour 3)
03 03:23 It Ain't Hard To Tell
04 03:30 LifeÆs A Bitch
05 04:54 N.Y. State Of Mind
06 05:25 One Love
07 04:43 If I Ruled The World (Imagine That)
08 04:28 Street Dreams (Remix) (featuring R. Kelly)
09 04:45 Hate Me Now (featuring Puff Daddy)
10 04:30 One Mic
11 03:50 Got Ur Self A...
12 03:23 Made You Look
13 04:15 I Can
14 03:56 Bridging The Gap (featuring Olu Dara)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kate nash. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kate nash. Pokaż wszystkie posty
niedziela, listopada 04, 2007
Nas - Greatest Hits [DL]
Zamieścił/a
siostra
0
komentarzy
Etykiety album download, kate nash, rapidshare
wtorek, września 04, 2007
Kano - London Town - Recenzja
Kano wraz ze swoim debiutanckim Home Sweet Home miał mocne wejście. Krytyka nie szczędziła mu ochów i achów, po pleckach klepali go koledzy po fachu tacy jak np. Busta Rhymes, Nas, Andre 3000 czy Chuck D z legendarnego Public Enemy. Obok Dizzee'ego Rascala stał się największą gwiazdą sceny grime. 10 września powraca z nowym albumem zatytułowanym London Town, który wyciekł już jakiś czas temu i teraz swobodnie lata sobie po sieci. A my możemy już wydać wyrok na Kano. I tak brzmi on: winny. Niestety nowe dzieło Kano nie dorasta swojemu poprzednikowi do pięt, jedynie może do podbicia. Nie jest to jednak zły album. Są tu mocne fragmenty jak np. utwór tytułowy, szalony Bad Boy, refleksyjne (!) This Is My Life oraz Over & Over przypominające trochę moje ukochane Sometimes z pierwszej plyty. Znajdziemy tu także ciekawe kolaboracje m.in. z sezonową sensacją z Wysp, Kate Nash (gdyby Wyspiarze średnio, co 3 miesiące nie wynajdywali sobie kogos nowego i sensacyjnego, zaczęlabym martwić się o ich morale), z Damomen The Gorillaz Albarnem, czy powstałym z prochów Craigiem Davidem w This Is The Girl, który to utwór ewidentnie wybija się spośród pozostałych potencjałem komercyjnym. W Fightin' The Nation Kano sam na chwilę wciela się w wokalistę. Efekt, choc dyskusyjny, ma swój urok. Jednak ogolnie rzecz biorąc, na London Town ciężar gatunkowy gdzieś się zapodział, nie ma tu tego kopa, jaki mial debiutancki album, zabraklo nieco oryginalnosci i coś nie pachnie tu świeżoscią. Czy to zadyszka spowodowana wejściem na salony, która zawsze odbiera trochę na autentycznosci czy syndrom drugiego albumu? Może komplet. Ja jednak mam nadzieję, że tylko to drugie. Nie będę dawać gwiazdek, czy ocen, bo to jest takie szkolne, a ja nigdy nie lubilam szkoly. Ale jesli pytanie brzmialoby: tegoroczny Rascal czy tegoroczny Kano ? Obiektywnie wskazalabym Dizzee'ego. Subiektywnie zawsze wybiorę Kano, nawet gdyby rapowal ksiażkę telefoniczną do dzwięków rozładowywanej zmywarki do naczyń. Jestem słaba, ponieważ mimo wszystko, chlopak ma niezaprzeczalny urok.Dla przypomnienia This Is The Girl :
Jesli nie doleciał do Was jeszcze London Town, to możecie go sciągnąć tutaj.
Zamieścił/a
emm!
3
komentarzy
Etykiety craig david, damon albarn, dizzee rascal, home sweet home, kano, kate nash, london town, recenzja
Subskrybuj:
Posty (Atom)